Publikujemy artykuł , który ze względu na kontrowersyjność oraz bezkompromisowość nie ujrzał światła dziennego nigdzie indziej.
Jaki z tego wniosek? Tylko u nas możesz powiedzieć, co naprawdę myślisz :) Zapraszamy do czytania:



Cnota nie cieszyła się nigdy takim uznaniem jak pieniądz
Mark Twain



Czy zastanawiali się Państwo kiedyś nad tym, czym różnią się oryginalne perfumy zakupione w renomowanej drogerii od ich tańszych odpowiedników, dostępnych często na internetowych aukcjach? Abstrahując od egzemplarzy, które „spadły z ciężarówki” i zasilają kabzę małych złodziejaszków, zalewa nas także ogromna ilość najzwyczajniejszych podróbek – plastikowych pojemniczków z wodą, której zapach ulatnia się po kilkunastu minutach. I chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że zakup takiego produktu nie napawałby nas szczęściem oraz że, wstyd by nam było podarować taki prezent komuś bliskiemu. A jak wygląda kwestia spraw zawodowych? Czy z czystym sumieniem zaproponowałybyśmy swoim klientom zakup takiego oto niezbyt „pełnowartościowego” produktu? Może to naiwność lub nadmierna wiara w ludzi ale zakładam, że NIE.

Dlatego niepomierny podziw budzi we mnie popularność wśród stylistek paznokci różnego rodzaju materiałów, których jakość bezdyskusyjnie oscyluje w niższych rejonach stref dolnych.. Prym wiedzie maksyma „im taniej tym lepiej”. Rekordy popularności biją taniutkie sklepy, pełne chińskiego asortymentu, które w życiu nie widziały na oczy jakiegokolwiek atestu. Pozbawiona podstawowych kontroli masa żelowa lub akrylowa trafia na paznokcie bogu ducha winnych klientek przeświadczonych o tym, że noszą na dłoniach „wspaniałe amerykańskie produkty”. To, że owa boska masa liftuje już po tygodniu, wpływa negatywnie na stan naturalnej płytki, łamie się na potęgę, żółknie, kruszy w trakcie odnowy lub odrywa wraz z naturalnym paznokciem to już nieistotne..

„Źle się dzieje w państwie duńskim” chciałoby się rzec za klasykiem. Na nic bowiem nasze apele, petycje, żarliwe prośby czy błagalne orędzia. Partactwo, fuszerka, nieudolność oraz chęć zaoszczędzenia kosztem jakości, były, są i niestety będą trwałym zjawiskiem w naszym krajobrazie polskiej przedsiębiorczości. Sytuacja ta daje się zauważyć szczególnie boleśnie w branżach, gdzie większość podmiotów nie dysponuje zbyt zasobnym zapleczem finansowym. Jak na przykład sektor stylizacji paznokci. Dwieście złotych wystarczy dziś domorosłym stylistkom na zakup lampy uv, żeli, pędzli, a jak dobrze pokombinują to może i pochłaniacz uda się załatwić. I interes idzie w ruch!! Koleżanki ze szkoły walą drzwiami i oknami, ogłoszenia na darmowych portalach rozgrzewają się do czerwoności, a entuzjastki taniochy radośnie chwalą się koleżankom szkaradnymi łopatami jakie noszą na dłoniach. I myliłby się ten kto sądzi, że tego typu praktyki są domeną tylko i wyłącznie gimnazjalistek lub dziewcząt bez wykształcenia, próbujących zarobić na życie. Przelewanie chińszczyzny do markowych opakowań jest na porządku dziennym nawet w uchodzących za luksusowe salonach.

I jeśli mam być szczera, nie sądzę by tego typu sytuacja mogła ulec zmianie w najbliższym czasie. Przewiduję raczej, że pozostanie na poziomie constans, dopóki ustawodawca nie weźmie się do pracy i nie unormuje prawnych aspektów funkcjonowania tej branży. Póki co, stylistki mogą jednak sporo zarobić na owocach pracy swoich „pseudokoleżanek po fachu”. Zawsze bowiem twierdziłam, że dobra stylistka na poprawianiu fuszerek zarabia miesięcznie na parę markowych butów okraszonych oryginalną torbą od zachodnich projektantów. Choć to oczywiście krótkoterminowy sposób zarobkowania, gdyż im więcej partactwa, tym większa fama szerzy się w społeczeństwie, że „pod tipsami rozwija się grzyb, a paznokcie są cienkie jak papier”.  A wtedy obroty w salonach zaczną nieubłaganie spadać, gdyż renoma tej profesji pozostaje  nadal na poziomie sprzątaczki czy babci klozetowej. Ostre słowa, zdaję sobie sprawę – a jednak prawdziwe. Niby żadna praca nie hańbi, ale jak zauważyłam, popularną obelgą przewijającą się po różnego rodzaju forach internetowych (ogólnotematycznych) jest stwierdzenie, że „robieniem tipsów” zajmują się ograniczone nieudaczniczki życiowe, zaś ich klientki to głupiutkie, puste laleczki w stylu Dody. Z całą pewnością nie są to warunki umożliwiające pełną koncentrację na podwyższaniu własnych umiejętności oraz ulepszaniu warsztatu. Nic zatem dziwnego, że znam wiele stylistek, które nie rezygnują z kariery akademickiej lub prowadzenia innego rodzaju działalności niż tylko stylizacja. I w pełni podzielam ich postawę! Najmocniejszym twierdzeniem jakie ostatnio słyszałam, było tłumaczenie, że „przecież moje dziecko nie pójdzie do szkoły i nie powie kolegom, że jego matka robi paznokcie. Bo nie daliby mu żyć”. Taki bowiem nadal panuje w Polsce stereotyp i póki nie potrząśniemy nim gwałtownie i energicznie, profesja stylistki paznokci będzie w wielu środowiskach marginalizowana, dyskredytowana i pogardzana.

Problem w tym, że zmian tych nie da się dokonać pracując z klientką przy kuchennym stole, na żelach z allegro, jednym pilnikiem tygodniowo, inkasując 30 zł za pełen set paznokci. I wierząc, że firmowe produkty najwyższej klasy odróżnia od chińskiego badziewia jedynie wysokość marży sprzedawcy. Dopóki tego nie zrozumiemy, dużej części salonów pozostanie balansowanie na cienkiej linie między szarą strefą, a groźbą upadłości.
Istną eskalacją przeróżnych kuriozów, z którymi ostatnio się spotkałam, było stoisko w jednym z krakowskich marketów. Mała wysepka w głównym holu, obstawiona cieniami do powiek, próbkami perfum oraz o zgrozo, pudrami akrylowymi i żelami uv. Nic tylko zakupić i działać! Jednak nie ma się co dziwić, że klientki idą po najmniejszej linii oporu, skoro same stylistki nie chcą w siebie inwestować. Warsztaty, szkolenia, pokazy? Jak najbardziej! Ale darmowe! I to najlepiej w miejscu zamieszkania! Bo sto kilometrów to już odległość niebagatelna, trudna do pokonania w dzisiejszym świecie! Do tego eventy niekoniecznie prowadzone przez najwyższej klasy specjalistów z kraju i zza granicy, ale lepiej tak bardziej swojsko, z koleżankami z forum internetowego.. a, że koleżanki średnio opanowały specjalistyczną nomenklaturę, technika również solidnie u nich kuleje to już kwestia drugorzędna.. Grunt, że będzie fajna zabawa, kilka ozdobionych tipsików i pamiątka w postaci „sweetaśnych” fotek na Facebooku! I bynajmniej nie ponosi mnie tutaj fantazja, wiem doskonale o czym mówię. Do dziś pamiętam bowiem kuriozalną sytuację gdy na pewnym forum promującym swoją ( taniutką, chińską ) markę, zabrałam głos w sprawie poprawnego nazewnictwa poszczególnych aspektów budowy paznokcia. Chodziło bodajże o linię włosa lub krzywą C – szczegółów, przyznaję, nie kojarzę. Zależało mi na sprostowaniu nieprawidłowego umiejscowienia owych elementów, które w owym czasie w Polsce ewidentnie funkcjonowały w mylny sposób. I czego się dowiedziałam? Że może i mam rację, iż linia włosa leży w zupełnie innym miejscu, ale skoro wszyscy tutaj zgromadzeni już przyzwyczaili się do „swojej koncepcji” to niech tak zostanie.. Po prostu ręce opadają jak w niektórych środowiskach wygląda pęd do wiedzy i chęć zyskania miana profesjonalisty..

Byłoby jednak wyraźnym przekłamaniem twierdzenie, że tylko z takich fachowców składa się nasze polskie, paznokciowe poletko. Nie brak przecież wybitnie zdolnych stylistek tworzących piękne paznokcie lub też osób, których wiedza teoretyczna pozwala odpowiedzieć z łatwością na każde pytanie z tej dziedziny. Dysponujemy obecnie kilkoma stojącymi na wysokim poziomie magazynami, a zjawisko „global village” pozwala z łatwością czerpać garściami z osiągnięć najlepszych stylistów całego świata.

Stylizacja paznokci jest jedną z bardzo niewielu dziedzin, w których Polki wybijają się (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) na tle reprezentantów innych krajów, dlatego byłoby cudownie gdyby to same stylistki dbały o najwyższą jakość zabiegów przeprowadzanych w swoim otoczeniu. Tak by szkolenie było prawdziwą skarbnicą wiedzy, a nie ekspresowym pokazaniem jak posługiwać się pilnikiem.. Tak by produkty, których używamy wykonywały za nas wielką część pracy, niwelując negatywne odczucia ze strony klientek.. Wreszcie by szkoleniowcami zostawały osoby rzeczywiście wykwalifikowane !! Bo założenie własnej marki, nazwanie jej „Paulinka Nails” i mianowanie kolejnych „dyplomowanych instruktorów” pracujących na chińskich żelikach z firmową nalepką wykonaną na domowej drukarce to obecnie norma.. Która niestety daje złudne wrażenie profesjonalizmu, prowadzące do nieubłaganego obniżenia jakości i standardów. Dlatego tak bardzo cenię inicjatywy podejmowane przez takich pasjonatów jak twórcy Nail Space, którzy promując polskie stylistki, stawiają poprzeczkę naprawdę wysoko. Pro publico bono oczywiście! I oby tak dalej, bo im wyższe standardy tym lepiej zarówno dla społeczności stylistek jak i dla naszych klientów. To takie moje Noworoczne życzenie… :)

Paulina Pastuszak
Mistrzyni Świata World Cup Nail Art 2010
II v-ce Mistrzyni Biznes French 2010
II v-ce Mistrzyni Fantasmagorie 2010
Wyróżnienie Nail Art Poland 2010
II v-ce Mistrzyni Polski 3D Design 2010
II v-ce Mistrzyni Polski Nail Pro Cyber Competition 2009
II v-ce Mistrzyni Polski 3D Design 2009
V-ce Mistrzyni Polski Południowej Nail Art 2006
Instruktor abc nailstore kraków
www.abc-nailstore-krakow.pl
www.studiokreacji.pl
 

Komentarze 

 
+2 #1 Anathis 2011-01-11 11:57
Paulinko,
zgadzam się z Tobą w 100%!!! Ja również mam dosyć tego pseudo świata paznokci, w którym nie ma żadnych zasad i norm. To żenujące, że nasza dziedzina jest tak niedoceniana a przedużanie paznokci kojarzy się tylko z dlugimi TIPSAMI, grubymi, nalanymi plackami...
Na szczęście istnieją także profesjonalne ośrodki szkoleniowe, stylistki, które z wielkim poświęceniem i zaangażowaniem oddają się swojej pasjii, a zarazem pracy. I cale szczęście, że są produkty te z najwyższej póki, bez których nie wyobrażam sobie pracy...

Pozdrawiam
Ania Śledź
 
 
#2 StudioKreacji 2011-01-11 13:52
Aniu bardzo cenię Twoje prace wiec tym bardziej mi miło, że mamy podobne zdanie :)
 
 
+1 #3 MonaLisa 2011-01-13 13:25
Artykuł świetny i w pełni trafiony !
Szkoda, że to walka z wiatrakami ...
ale nie ma co się dziwić, w dzisiejszych czasach liczy się ilość sprzedanych produktów wykonanych przez małe chińskie rączki...
 
 
#4 ziomka 2011-01-14 12:13
Sama prawda trafiona w sedno, ale dopóki dla klienta nie będzie się liczyła jakość, dopóty takie produkty będą wiody prym na rynku.
 
 
-1 #5 jowka 2011-01-14 18:49
Cytuję ziomka:
Sama prawda trafiona w sedno, ale dopóki dla klienta nie będzie się liczyła jakość, dopóty takie produkty będą wiody prym na rynku.
dokładnie
 
 
#6 StudioKreacji 2011-01-14 19:25
Ogromnie mi miło, że się zgadzamy :)
 
 
#7 iwa2202 2011-01-15 00:10
bardzo dobry i trafnie sformułowany artykuł
 
 
+1 #8 magda_lena 2011-01-15 10:14
Paulinko niestety taka jest prawda że te beznadziejne pseudo na ich super produktach psuje rynek a taki człowiek jak ja stoi w miejscu i zastanawia w którą stronę iść. Czy pozostać w miejscu i pracować od 7.00 do 15.00 jako zwykły gryzipiórek czy jednak zaryzykować i iść na całość.

Super prawdziwy artykuł
 
 
#9 milanails 2011-01-19 12:22
Uważam , że ten artykuł powinien ukazać się we wszystkich czasopismach, nie tylko paznokciowych, aby szersze grono pseudo stylistek mogło uświadomić sobie co w ogóle wyczyniają swoim postępowaniem.

Świetny artykuł szczery do bólu ale pokazuje cała prawdę o polskiej mentalności. Paulino gratuluje odwagi.
 
 
#10 Hannah 2011-01-19 21:57
usmialam sie do lez, taki zabawny byl ten artykul :) z 2 jak sie nad tym glebiej zastanowic to jest to smutne a czasami wrecz zalosne jak niektorzy ida po najmniejszej linii oporu. Wstyd sie przyznac - kupilam kiedys kilka tanszych produktow z ciekawosci, czy mozna na nich pracowac. Fatalne byly i odrazu wyladowaly w koszu wyrzucilam pieniadze w bloto.
Przestrzegam Dziewczyny - nie warto, nie dajcie sie nabrac jak ja, jak ten osiol :)
Jakosc kosztuje, a oszczedzanie na jakosci to oszukiwanie klientek i wlasnego sumienia.
 
 
#11 k81_81 2011-01-20 23:48
Pseudo stylistki byly i beda to nieuchronne .A niestety ,nie kazda jest swiadoma co nosi na paznokciach ,zapewne predzej cieszy sie ,ze kosztowalo to 30zl a nie 90 ...Powinni jeszcze zabronic ,sprzedawania profesjonalnych pism na temat paznokci .A artykul, w pelni trafiony i szkoda ,ze tylko tutaj opublikowany .
 
 
#12 madziauk 2011-01-21 00:04
Paulinko zgadzam sie z tobo w 100 procentach i ten problem nie dotyczy tylko Polski ale i Anglii tez.Ja pracuje w saloniku juz prawie rok i jezdze na szkolonka do polski jak i zarowno do Londynu ale moich niektorych klijetek nie interesuje ze za pazurki wykonane dobrze tzeba troszke wiecej zaplacic ,bo trzymaja sie nawet do 6 tygodni tylko patrza na ceny i pytaja dlaczego tak drogo.A polki w Angli maja mniemanie jeszcze inne chcialy by dlozo na paznokciach za psi grosz i najlepiej zeby pazury trzymaly sie ze 3 miesiace.
Ja pracuje na SPN juz 7 lat a produty sprowadzalam z polski do tej pory,bo obecnie mam przedstawiciela tej Firmy w UK,a jak wiemy nie sa to tanie produkty.W moim miescie jest okolo 6 pseldo stylistek ktore wogule sie nie szkolo to co one robiana pazurkach,to az sie w glowie nie miesci ale panie zanim trafia do mnie to trafiaja czesto gesto do nich bo zamiast zaplacic za set 30-40 funtow to zaplaca 10 lub 15,
Ale to nic bo najwieksza zecza ktora mnie wkuza grzacznie mowiac jest to,ze te laski sa na tyle beszczelne ze przychodza do mnie i albo centralnie przyznaja sie do tego ze robia pazury i przyszly podpatrzec co jak sie robi,albo udaja greka i maja 1000 pytan do,i mysla ze jestem tak glopia ze sie nie jorgne o co chodz.A bardzo czesto potrafia ptyac o tak bzdurne zeczy jak: dlaczego pani miesza ten plyn z proszkiem i kolka nie jest taka mokra jak moja bo ja jak kiedys robilam sobie paznokcie to wszystko mi sie rozlewalo,a te ozdoby dlaczego zabarwiaja ten plyn i proszek jak je poloze i.t.d.TRAGEDIA.!!!!!!
Mam nadzieje ze to sie kiedys zmieni pozdrawiam Madzia(madziauk ) xxx.
 
 
#13 StudioKreacji 2011-01-21 00:43
Iwa - bardzo dziękuję!

Magda Lena - uważam, że zdecydowanie zaryzykować :)

MilaNails - też tak uważam Zaraz tyrnkę do Michnika ;)

Hannah dzięki ;) Też w kilku momentach rechotałam jak głupia ..;)

K81 - dzięki za słowa uznania :)

Madziauk - znam takie historie bardzo dobrze, niestety kursantki raczą mnie nimi zbyt często...
 
 
+1 #14 KasiaZbroinska 2011-01-24 23:35
O matko! Czytając ten artykuł tak się wciągnęłam, że zjadłam całą paczkę krówek! Ha!
Pozwól Paulino, że polecę ten artykuł na Facebooku;) I proponuję to wszystkim z Was. Może chociaż do kilku szanownych "stylistek" coś trafi....
 
 
#15 StudioKreacji 2011-01-25 00:22
I nawet się nie podzieliłaś !!
 
 
#16 KasiaZbroinska 2011-01-26 19:15
OMG! Pauli, mam zapas! Podzielę się, I PROMISE :)
 
 
#17 Marie 2011-01-26 22:25
Paulinko z ogromną przjemnością przeczytalam Twój arcyciekawy artykól. Zgadzam się w conajmniej 100%. Dopóki nasz zawód nie zostanie wpisany do Polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności i nie zostaną wysunięte jakieś sankcje za dzialania pokątne, dopóty będą jak grzyby po deszczu wyrastaly nieprofesjonaln e uslugi. Nie wyobrażam sobie, abym mogla kiedykolwiek postępować jak w przykladach opisanych przez Ciebie. Zbyt doslownie rozumiem pojęcie "profesjonalny" i "bezpieczny", aby przyszlo mi do glowy przelewanie do sloiczkow tandetnych preparatow, czy pseudośrodków do higieny i dezynfekcji, lub takowych nie używanie. A wiem również, co piszę gdyż spotkalam sie i z takimi sytuacjami, kiedy do buteleczki po plynie do dezynfekcji czy to skóry, czy powierzchni wlewano czysta wodę z odrobiną mydla!
Pozdrawiam serdecznie i gratuluję wspanialego stylu w formulowaniu wypowiedzi.
Zgadzam się z przedmówczyniam i, że artykól powinien ukazac się wszędzie, gdzie dostęp do niego mają zarówno stylisty paznokci, jak i ich klientki.
 
 
#18 StudioKreacji 2011-02-13 18:50
Marie dzięki za miłe słowa :)

Tak jak dziewczyny sugerowałyście, tekst zostanie zamieszczony w prasie. Zdecydowałam się na ślicznie wydawany magazyn "Solarium & Fitness". Jak sama nazwa wskazuje jest to tematyka szersza niż same paznokcie, ale za to materiały zawarte w każdym wydaniu, rozsyłane są później po kilkunastu miejscach w przestrzeni internetowej - zwłaszcza w uznanych portalach urodowych. Stąd moje przekonanie, że tekst trafi do większej rzeszy odbiorców :)
Pozdrówki!
 
 
#19 loa 2011-02-28 09:50
ciekawy artykuł. jedni inwestują w szkolenia, warsztaty, seminaria,a psełdo stylistki nawet podstawowego szkolenia nie ukonczą i nazywają siebie stylistkami na forach się chwalą że prajmera nie używają i paznokcie się trzymają nie wiedzą co to odtłuszczacz itd.
 
 
+1 #20 leeloonia 2011-02-28 16:20
Paulinko powinni Cie zaprosic do jakiegos programu telewizyjnego, ktory jest masowo ogladany, jak ''dzien dobry tvn'' czy cos w tym stylu, bo ja juz tez nie moge patrzec na te plackowate pazury pseudostylistek
 
 
#21 Nails of your dreams 2011-03-14 19:54
Cytuję milanails:
Uważam , że ten artykuł powinien ukazać się we wszystkich czasopismach, nie tylko paznokciowych, aby szersze grono pseudo stylistek mogło uświadomić sobie co w ogóle wyczyniają swoim postępowaniem.


Najlepszy i najprawdziwszy artykuł jaki czytałam od kilku lat.
 
 
#22 StudioKreacji 2011-03-16 23:26
Cytuję leeloonia:
Paulinko powinni Cie zaprosic do jakiegos programu telewizyjnego, ktory jest masowo ogladany, jak ''dzien dobry tvn'' czy cos w tym stylu, bo ja juz tez nie moge patrzec na te plackowate pazury pseudostylistek


Tak się składa, że właśnie kilka dni temu mnie zaprosili ;) -
http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/kawa-czy-herbata/wideo/mistrzynie-malowania-paznokci/4143633
 
Założyciele    Reklama    Kontakt